Dobry Pies - szkoła dla Twojego psa

Referencje



Zajęcia indywidualne

Malwina z Józefowa i Choco - posokowiec bawarski
Wrzesień - Listopad 2009

Witaj Agnieszka,

Pragnę Ci złożyć poświąteczne, ale nadal odświetne życzenia zdrowia i radości na co dzień oraz na nadchodzący rok wielu sukcesów treningowych :-)

Choco Muszę Ci powiedzieć, że pierwszy raz w te Święta wybraliśmy się z Choco w dalszą podróż, samochodem aż do Łodzi (!), a wiesz jak on się w aucie zachowywał..
Ale widać, że nauka nie poszła w las. Choco w obie strony był cudownie spokojny, a w gościach u Babci cichy, uważny, nic nie nabroił, ani nawet nie zaczepiał 3,5 miesięcznego malucha kuzyna, który obok rodziców na dywanie w kojcu leżał. Jedna komenda i Choco wiedział, że dziecka nie należy wąchać :)))
Był też na tyle mądry, że nie budził nas aż do 9 rano, spał, bo wszyscy spali, jak to w święta...
Umiał się też w końcu zachować w mieście, wśród obcych psów i ludzi, samochodów i na światłach, a już się martwiłam, że wychowanie go wśród lasów i łąk zrobi z niego małego dzikuska ;)

Choco Cała rodzina nie mogła poznać psa. Ciocia, kuzyni, babcia i inni pamiętali Choco rozrabiakę, a spotkali mądrego, zrównoważonego towarzysza. Gdy graliśmy w gry planszowe na podłodze, Choco tylko siedział i obserwował, a kiedyś by wszedł na środek, zjadł pionki i porwał karty do gry. Już naprawdę dorósł!

Załączam fotki z podróży.

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wspólną pracę nad moim ukochanym psiakiem!

Malwina



Zajęcia grupowe

Kurs Podstawowy
Lato 2009



Kurs Podstawowy
Wiosna 2009








Ewa z Warszawy
uczestniczka warsztatów z Owczarkiem Niemieckim Estonem

Jestem pod dużym wrażeniem warsztatów z Kirsten. Panowała na nich swoista atmosfera i dobra energia. Jeżeli chodzi o samo porozumiewanie się ze zwierzętami, to uważam ,że jest to umiejętność, którą należy próbować i doskonalić na każdym kroku. I nie pojawia się ot tak. Ja cały czas nad tym pracuję. Z dobrym skutkiem wprowadziłam masaże i ciąganie za ogon- mój pies jest wniebowzięty:))) Chciałabym podziękować za możliwość wzięcia udziału w takim doświadczeniu i czekam z radością na następne.
Ewa



Magda z Warszawy
uczestniczka warsztatów

Czas spędzony z Kirsten i osobami poszukującymi sposobów na zrozumienie zwierząt jest dla mnie zawsze bardzo cenny.
To już 3-cie warsztaty, w których brałam udział. Każde z nich wzbogacały doświadczenie, wiedzę a nade wszystko w moim przypadku powodowały, że pozwalałam sobie na odrobinę wiary, że konie, psy czy koty, coś do mnie rzeczywiście mówią i to często zdecydowanie rozsądniej niż ludzie. Ich emocje są jak twierdzi Kirsten, odmienne od ludzkich, a ich logika, umiejętność trafienia w sedno problemu, bez owijania w bawełnę i szczerość, choć czasem dla nas bolesne, zawsze mnie zadziwiają. Moje zwierzaki nie zawsze podają mi „na talerzu” gotową odpowiedź ale zawsze dają sygnał, który zmusza do analizy.
Np. przychodzę do klaczy, z którą widzę, że dzieje się coś złego i pytam:
- Co jest nie tak?
- Jestem głodna - opowiedziała
- Dlaczego? Porcje są takie jak dawniej. Ona odpowiada na to:
- Ty to powinnaś wiedzieć. Ja ci mówię, że jestem głodna.
Długo z mężem rozważaliśmy w czym jest problem. W końcu oddaliśmy owies do analizy. Wynik pokazał, że jego energetyczność jest niższa o ok. 20%.
Staram się nigdy nie lekceważyć sygnałów, które dają mi zwierzęta. W dzisiejszych czasach nie jest to łatwe, ponieważ ciągle bombardują i dekoncentrują nas bodźce, przez które naszym pupilom trudno się przebić. Przykładem może być Klocek Agnieszki, który na warsztatach powiedział do mnie: „Byłem ciekaw ile będziesz jeszcze potrzebowała czasu, żeby zrozumieć, że kamień, który masz w kieszeni jest mi potrzebny.” Podczas zajęć, gdzie wszyscy byliśmy nastawieni na to, żeby słyszeć zwierzęta, on nie mógł „przekrzyczeć” innych albo ja nie umiałam się na tyle skupić, żeby go od razu usłyszeć.
I to jest chyba to, czego uczy mnie Kirsten. Po pierwsze: wierzyć w to, że zwierzęta do nas mówią, po drugie: wyłowić z chaosu dźwięków ich przekaz, jakakolwiek byłaby jego forma.
Jestem jej bardzo wdzięczna za to, że uświadomiła mi, iż więź, którą zawsze miałam ze zwierzętami, można jeszcze pogłębić, odpinając sobie plakietkę: „Jestem bardzo dobrym człowiekiem, który bardzo lubi i szanuje zwierzęta ale nie jestem wariatką, żeby z nimi rozmawiać” i zacząć myśleć o sobie: „ Chcę być taka, nawet gdyby to miało graniczyć z odrobiną szaleństwa, żeby one zechciały do mnie mówić”.Bo czy nie jest szaleństwem, kiedy przy porannej kawie „wałkujemy” z mężem różne tematy dnia, nasz kot Karol, który, to fakt, jest wyjątkowy, siedzi na ekspresie do kawy a mój mąż w końcu mnie pyta: „ No dobrze, a co Karol myśli na ten temat????”
W świetle tego ostatniego zdania myślę, że idea tego typu warsztatów jest bardzo słuszna. Dla zwierząt, im więcej ludzi odkryje w sobie w mniejszym lub większym stopniu ten dar, tym większej ilości zwierzakom będzie się lepiej żyło. Dla ludzi, jako zwierząt stadnych miło jest dzielić się swoimi doświadczeniami z innymi.
Ja wśród moich znajomych raczej nie mam osób, z którymi mogłabym powiedzieć, że poranną kawę piłam z mężem i kotem i we trojkę prowadziliśmy interesującą konwersację na temat giełdy. Obawiam się, że koledzy sugerowaliby mi dłuższy urlop.
Wszystkim uczestnikom bardzo serdecznie dziękuję za możliwość podzielenia się swoimi doświadczeniami i wysłuchania innych osób i już dziś oczekuję na kolejne, miłe spotkanie.
Magda



Ana Członka z Witkowa
uczestniczka warsztatów

Pojechałam na te warsztaty z nadzieją, że odnajdę zapomnianą drogę porozumienia między mną a zwierzętami. Nie mam obecnie żadnego żywego stworzenia w domu ale bardzo bym chciała mieć!
Miałam okazję przyglądać się tym wszystkim pieskom, które odwiedziły warsztay. Każdy był inny, miał inne emocje w sobie. W trakcie spotkania jakże się zmieniały w swoim zachowaniu. Z zalęknionych w odważniejsze, z nerwowych w spokojniejsze. To było niewykłe zjawisko. Tak jak dla ludzi ważny jest dotyk, tak i dla zwierząt jest ważny. Przez masaż mogę pomóc stworzeniom poczuć swoje ciało. Cudone doznanie! Teraz wiem, że każde stworzenie ma swoje uczucia, nawet te trudne. I możemy z nimi być ciałem, sercem i umysłem pozwalając im wybrać drogę życia lub śmierci.
Naprawdę miło było nauczyć się jak romawiać ze zwierzętami a z czasem z roślinami i innymi istotami na tej ziemi. Każdy mógłby się tego nauczyć. Na pewno byłoby więcej miłości i pokoju w naszych sercach zamiast zamiast obojętności, nietolerancji i okrucieństwa.
Ana



Maria Jakubowska z Warszawy
uczestniczka warsztatów

Kurs Kirsten, a przede wszystkim kontakt z nią był dla mnie wydarzeniem. Jej metody i sposób widzenia relacji zwierzę-człowiek są zaskakujące i odbiegają od standardowego sposobu myślenia właściciela psa, kota, czy konia. Najważniejszym wnioskiem z tych warsztatów było dla mnie spostrzeżenie jak mało uwagi poświęcamy na codzień próbom porozumienia się z naszymi towarzyszami. Drugą ważną myślą było stwierdzenie faktu jak ogromny wpływ na zachowanie naszych podopiecznych mają nasze własne przeżycia i nastawienie do wielu codziennych spraw.
Pozdrawiam
Maryś



Renata z Konina
uczestniczka warsztatów

Jesli chodzi o wrażenia po warsztatach, to dla mnie była to po prostu ogromna dawka energii duchowej. Fizycznej zresztą również. Poza tym, przekonałam się, że żadna książka nie zastapi bezpośredniego przekazu, w dodatku, kiedy pochodzi od osoby tak uduchowionej jak Kirsten Helming. Zgadzam się z Kirsten, że nie ma przypadków i jeśli ktoś szuka, to prędzej czy później znajdzie się w gronie osób, które podobnie myślą i czują. To spotkanie pokrewnych dusz - bo chyba mogę tak się wyrazić, pomogło mi się utwierdzić w przekonaniu, że dużo osób podobnie myśli i czuje, że chcą zrobić coś dobrego dla naszych braci mniejszych choćby poprzez dotyk, masaż, ciepły gest, który znaczy dla nich często więcej niż miska dobrej karmy.
Poza tym bardzo przekonujące dla mnie było Wasze (mam na myśli osoby, które na co dzień pracują z psami, końmi , kotami etc. etc), zaangażowanie, chęć pomocy i tak cenna w dzisiejszych czasach wrażliwość na krzywdę zwierząt. Myślę, że takie spotkania to bardzo dobra droga, oświetlona pozytywną energią i pozwalająca postawić człowieka w szeregu istot cywilizowanych, bo "człowiek na tyle jest cywilizowany, na ile potrafi rozumieć zwierzęta".
Oczywiście, małymi kroczkami staram się wcielać w codzienność wiedzę, którą uzyskałam na warsztatch, z raz lepszymi, raz gorszymi efektami. Ale najważniejszym aspektem warsztatów pozostaje dla mnie spokój ducha, który uzyskałam spotykając tak niezwykłe osoby. Tyle w kwestii moich refleksji, mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy w podobnych okolicznościach.
Pozdrawiam - Renata.



Patrycja z Warszawy
uczestniczka konsultacji podczas warsztatów

Dawno już nie wiedziałam Sonika tak szczęśliwego i ożywionego. Szczerze mówiąc, wygląda tak tylko wtedy kiedy bawi się ukochaną piłeczką tenisową – bez ujmy dla Kirsten ;-) Po paru minutach nieufności i wycofania, zapaliło się w nim światełko, które pali się do dziś. Kiedy wyszliśmy z zajęć, Sonik był bardzo na mnie skoncentrowany i dużo z tego udało nam się zachować. Chwalimy go za mądrość i urodę, tak jak mówiła Kirsten. Wszystko, co robię tłumaczę mu, również to, że nie mogę się z nim akurat w tej chwili bawić. Przede wszystkim jednak mam poczucie, że z moim psem mogę być bliżej i rozumieć się lepiej. A już tak całkiem na marginesie, ja sama też po spotkaniu uśmiechałam się zupełnie bez powodu jeszcze przez kilka dni. PS. Sonik leży teraz koło mnie i patrzy co robię. Może umie czytać?;-)
Patrycja i Sonik




Maria Jakubowska z Warszawy
kursantka zajęć indywidualnych

Owca była psem z pełnym zestawem objawów skazy kenelowej. Od momentu, w którym trafiła pod uważna opiekę Agnieszki zaczęła bardzo szybko i systematycznie nadrabiać swoje opóźnienia. W ciągu niecałych 2 lat przełamała większość swoich lęków i stała się radosnym psem prawidłowo funkcjonującym w społeczeństwie ludzko-zwierzęcym. Dzięki Agnieszce udało mi się dokonać prawieniemożliwego - zamienić nieszczęśliwego, nieprzewidywalnego i potencjalnie niebezpiecznego psa w zdrowego, miłego i cieszącego się pełnią życia kompana.
Pozdrawiam
Maryś