FORGOT YOUR DETAILS?

Dlaczego mój pies ciągnie na smyczy?

Dlaczego?

Zadając sobie pytanie dlaczego mój pies ciągnie na smyczy, musimy zacząć do uświadomienia sobie najważniejszej rzeczy: umiejętność chodzenia na luźnej smyczy nie dotyczy jedynie psów!
Człowiek też musi się tego nauczyć. Smycz ma dwa końce a na jednym z nich jesteśmy my!

Oczywiście nie będę tu oryginalna, pisząc, że ciągnięcie na smyczy ma wiele różnych przyczyn. Poniżej omówię najważniejsze z nich:

Dlaczego mój pies ciągnie na smyczy?

  1. bo jest ciekawy świata!

    Zwłaszcza jeśli jest to szczenię. Psy, podobnie jak małe dzieci nie spacerują spokojnie koło nas, tylko biegają! Robią orbitki, skaczą, wdrapują się na wszystko na co się da a jak się nie da to i tak próbują, taplają się w błocie i zbierają każdy co ciekawszy śmieć.  Szczenięta są bardzo podobne do małych dzieci bo są dziećmi i mają prawo tak się zachowywać! One w ten sposób zdobywają widzę o otaczającym je świecie i należy im zapewnić w tym swobodę, więc wybierać bezpieczne miejsce, w którym szczenię będzie mogło biegać luzem lub na dłuższej, puszczonej luzem lince.
    Podobnie do małych szczeniąt mogą zachowywać się psy starsze ale adoptowane ze schronisk lub miejsc w których nie miały okazji regularnie wychodzić na spacery. Muszą wtedy nadrobić zaległości i to jak najszybciej, bo napędza je frustracja a także często inne problemy jak lęki, nadwrażliwość na bodźce czy brak pewności siebie. Mając takie problemy na głowie, napięta smycz będzie dla psa praktycznie nieistotna. Dopóki problemy nie zostaną rozwiązane, ciągnięcie na smyczy także nie zniknie.

  2. bo smycz jest za krótka

    Długość smyczy to temat, który poruszamy z każdym właścicielem psa. Zwykle człowiek chce mieć psa jak najbliżej siebie, bo tak jest najbezpieczniej. To oczywiście racja. Jednak z punktu widzenia psa, im krótsza smycz, tym mniej przyjemny spacer. Szczenięta szczególnie źle reagują na krótką smycz, zwłaszcza gdy jest non-stop ściągana.

    Jak rozwiązać ten problem?
    Umówmy się, że każda smycz jest dla psa za krótka ale… przecież nie zawsze musimy trzymać ją w ręku – możemy ją puścić za psem lub wydłużyć i zbierać tylko gdy naprawdę potrzebujemy by pies był bliżej. (np. przechodząc przez ulicę) a gdy tylko mamy więcej przestrzeni, dajemy psu znów długą smycz.
    Na naszych zajęciach psy muszą mieć smycze minimum 5-10m (jeśli ćwiczymy na łąkach) lub 3-5m (jeśli chodzimy po mieście).

  3. bo spacerujemy w miejscach w których pies za mocno się pobudza

    Mijające nas szybko samochody, jeżdżące tuż obok rowery, ludzie idący prosto na nas, inne psy idące prosto na nas, zapachy innych psów na trawnikach, smrodek śmieci ze śmietnika, głośne dźwięki, miejsca w którym wczoraj siedział kot, krzaczek, pod którym rano leżała smaczna kość….. tyle bodźców…. jedne straszne, inne baaaardzo ciekawe. I jak tu iść przy nodze?????  Sami pomyślcie. Nawet jeśli masz w ręku najlepszego smaczka na świecie, zajmie on psa dopóki nie zostanie zjedzony, więc najwyżej przez kilka metrów… potem pies musi, na prawdę musi! rozejrzeć się wokół i wtedy bodźce znów zaczynają na niego działać.

  4. bo mylimy chodzenie na luźnej smyczy z chodzeniem przy nodze

    Oczywiście w chodzeniu przy nodze nie ma nic złego, o ile nie wymagamy tego zbyt długo. Zacznijmy od kilku kroków, np. podczas przechodzenia przez ulicę. Rzeczywistość to nie skwer czy plac do obedience (posłuszeństwo), gdzie ćwiczymy posłuszeństwo przez godzinę czy pół.  Na trawniku przed blokiem nie da się kazać psu zignorować całego świata i patrzeć się cały spacer tylko człowiekowi w oczy. Dlaczego? Bo zwyczajnie nie pozwoli to psu na uczenie się świata a właśnie poznanie i zrozumienie jest niezbędne by pies czuł się bezpiecznie i pewnie na spacerach.

    Na placu szkoleniowym nie jeżdżą samochody, rowery ani nie biegają dzieci. Pies dobrze wie czego ma się tam spodziewać, więc może to zignorować, wiedząc ze jest bezpieczny. Wtedy człowiek może stać się całym jego światem.
    Codzienny spacer koło bloku to zupełnie inny świat, pełen nieprzewidywalnych zdarzeń. Dlatego i pies i my, musimy na nim być dużo bardziej czujni i sprawdzać każdy nowy bodziec. Dla psa oznacza to potrzebę zatrzymania, pochylenia się nad nowym zapachem czy odejścia dalej od człowieka. Potrzebna jest mu więc dłuższa smycz i… cierpliwy człowiek 🙂

  5. bo mijamy za blisko ludzi/psy/itp.

    Jeśli naszym problemem jest ciągnięcie na smyczy do ludzi czy psów albo kotów… pamiętajmy by po prostu dać psu większą przestrzeń. Im bliżej, tym dany człowiek/pies jest dla naszego psa istotniejszy. Mijany z 20m pies raczej znienacka nie skoczy naszemu psu na głowę ale pies oddalony o 2 czy 4m, już tak. Wystarczy jeden sus.
    Oczywiście większość za was powie, że nie da się tak wszystkich ominąć i MACIE RACJĘ. Wszystkich się nie da ale większość tak! Jeśli na to uważacie i schodzicie z drogi innym psom, pomagacie i sobie i innym. Dzięki temu wasz pies jest spokojniejszy, przestaje się tymi psami przejmować a jak raz na jakiś czas, któryś wpadnie na niego, to świat się nie zawala i pies traktuje to jako wyjątek a nie regułę.

  6. bo spacerujemy zbyt długo…

    Tak! spacer może być dla psa zbyt długi, zwłaszcza dla szczenięcia, które mając np. 4 miesiące powinno mieć spacery (takie w których cały czas idzie) nie dłuższe niż 15-20 minut. Dłuższy spacer zwykle oznacza odchodzenie coraz dalej, w miejsce nieznane psu, a dla tak młodego szczenięcia oznacza to masę nowych bodźców, z którymi musi sobie ono poradzić. Jeśli będą one dla niego za trudne (a nigdy nie wiemy jaką odporność psychiczną ma szczenię), może ono zareagować nerwowo: bieganiem, skakaniem czy częstym zatrzymywaniem się lub też ciągnięciem z powrotem w znane miejsca.

    Dodatkowo, im dłuższy spacer, tym smycz powinna być dłuższa. Krótka smycz męczy, bo cały czas ogranicza psa, wiec z czasem może on już po prostu mieć tego dosyć. Spacer 10 minutowy, na krótkiej smyczy, można jeszcze jakoś przeżyć ale juz godzina to dla psa żadna przyjemność.

  7. bo my też ciągniemy psa!!!

    I tutaj dochodzimy do największego grzeszku, do którego mało który człowiek potrafi się przyznać. To my najczęściej ciągniemy psa, bo….. i tu mamy prawdziwą gamę wymówek. Żadna z nich jednak nie nas nie rozgrzesza…. wiec ani ich nie wymieniam ani nie komentuje, bo po co.
    Bądźmy uczciwi. Jeśli nie chcemy by pies nas ciągnął, sami nie tego nie róbmy.

  8. Na koniec ostatnia rada.

    Daj swojemu psu czas na wolność, by jego świat nie kończył się razem ze smyczą!

Mam nadzieję, że zadając sobie teraz pytanie: Dlaczego mój pies ciągnie na smyczy, masz już kilka pomysłów na odpowiedź.
Nie przejmuj się jeśli zorientowałeś/aś się, że popełniasz masę błędów. Ja popełniłam je wszystkie i to wielokrotnie! Stąd właśnie się o nich dowiedziałam 🙂
Zmiana musi zacząć się od świadomości, co jest przyczyną naszego problemu. Teraz wystarczy się tym zająć!

Powodzenia !!!

Agnieszka Nojszewska
Trener Psów, Behawiorysta i miłośnik długich smyczy 🙂

TOP
Facebook