Problemy behawioralne psów są od lat gorącym tematem wśród właścicieli czworonogów. O tym jak do nich nie dopuszczać i jak sobie z nimi radzić istnieje wiele teorii i pomysłów.
Po 6 latach od napisania oryginalnego artykułu na ten temat (2020 roku), postanowiłam zweryfikować go o moje obecne podejście. Podobnie będę robić z każdym kolejnym artykułem, zamieszonym na mojej stronie i mam nadzieję skłoni to też Ciebie – Czytelniku do refleksji nad własnymi poglądami.
Tekst oryginalny z 8.10.2020r.
Czy do końca wiemy, co jest, a co nie jest, problemem behawioralnym?
PROBLEM BEHAWIORALNY to zachowanie nietypowe/anormalne, (czyli inne od tego, co jest normalne lub zwyczajne), najczęściej w sposób niepożądany, utrudniające społeczne lub psychiczne funkcjonowanie jednostki.
Czy więc sikanie w domu, gryzienie sprzętów domowych, zachowania agresywne w stosunku do psów i ludzi czy strach przed obcymi osobami można uważać za zachowania normalne czy anormalne? Skąd wiemy, które zachowania zaliczyć do tych normalnych?
W tym pomagają nam etolodzy i inni naukowcy, badający życie zwierząt. Na podstawie obserwacji, tworzy się bowiem, dla każdego gatunku zwierzęcia tzw. etogram. To zbiór wszystkich zachowań, charakterystycznych dla danego gatunku w naturalnym dla niego środowisku.
Etogram psa opisuje więc wszystkie zachowania/potrzeby psów we wszystkich aspektach jego życia a więc:
– mowę ciała i sposoby komunikacji z innymi psami oraz resztą otoczenia
– tryb dnia, czyli: pory, intensywność, miejsce i sposób wykonywania codziennych czynności życiowych, takich jak:
- odpoczynek
- sen
- zabawa
- pielęgnacja
- reprodukcja
- zachowanie bezpieczeństwa
- zdobywanie pokarmu
- kontakty społeczne itd.
Słowem, w etogramie znajdziemy każde zachowanie, jakiego powinniśmy się spodziewać u psa. Zachowaniem anormalnym będzie zatem zachowanie nie wchodzące do etogramu a więc zachowanie: źle ukierunkowane, zaburzone (zachowania obsesyjno-kompulsywne, fobie, zobojętnienie).
Zachowanie staje się anormalne, także wtedy, gdy zalicza się ono do etogramu ale :
– występuje zbyt rzadko lub za często
– trwa za długo lub za krótko
– występujące w nietypowym kontekście
Brzmi to bardzo prosto i daje poczucie porządku oraz kontroli ale…..
Niestety w pracy większości trenerów, instruktorów czy behawiorystów nie istnieje coś takiego jak etogram…….
Nie spotkałam się też z żadnym, dla siebie zrozumiałym opisem….. Są owszem dostępne opisy części etogramu, czy nawet, gdy się dobrze poszuka w zagranicznych publikacjach, całości … ale są one dla mnie tak oderwane od rzeczywistości, że właściwie są dla mnie praktycznie nieprzydatne w moje pracy z psami, zwłaszcza jeśli chodzi o terapię zachowań psów.
Gdyby taka lista normalnych zachowań, była możliwa do opisania, nie mielibyśmy problemów z określeniem zaburzeń zachowań u ludzi, bo przecież mamy tu dużo więcej obserwacji i dużo bardziej się sami rozumiemy…. Niestety jednak mamy ogromne i z roku na rok, coraz większe problemy w ocenie co jest a co nie jest zaburzeniem zachowania, co chorobą a co jest normalnym zachowaniem dla danego człowieka… – W tym temacie polecam bardzo ciekawy artykuł na ten temat: „Wielkie oszustwo psychiatrii”.
Problem w tym, że zachowania i potrzeby są bardzo zmienne, zwłaszcza z wiekiem czy zmiana otoczenia, wychowania… Nawet jeśli widzę gdzieś opisane zachowania psów, ale nie znam wieku psa ani kontekstu danego zachowania, nie mówi mi nic jego opis. Mam zbyt mało danych by go obiektywnie ocenić, wg wypracowanych sobie przez lata, własnych kryteriów. Przyjmując więc czyjeś wnioski, bez ich sprawdzenia, narażam się na popełnienie ogromnego błędu, który pociągnie za sobą dalsze, znaczące konsekwencje w umiejętności oceny zachowań psów.
Jak więc nauczyć się właściwie odróżniać normalne zachowanie psa od zaburzeń? Cóż. Oczywiście należy korzystać z dokonań naukowców i czerpać wiedzę z ich pracy ALE należy przede wszystkim zbudować swój własny warsztat pracy, oparty na osobistych doświadczeniach, które dadzą nam możliwość własnej, samodzielnej oceny zachowania psa.
Obydwa źródła są bardzo istotne w tworzeniu prawdziwego obrazu zachowań psa. Bez należytej wiedzy bowiem, jako problem behawioralny możemy potraktować także normalne psie zachowania, które są po prostu niepożądane przez człowieka i do tego jeszcze najczęściej przez niego wywołane….. np. agresja do psów i ludzi, ucieczki, niszczenie przedmiotów czy sikanie psa w domu.
By umieć rozróżnić zachowania normalne od anormalnych oraz zrozumieć i wytłumaczyć właścicielowi, zachowanie jego psa, potrzebna jest ogromna wiedza praktyczna.
Taką wiedzę zdobywa się przez lata, dzięki obserwacji i nawiązywania bezpośrednich relacji z psami, w różnym wieku, różnej rasy, obojga płci. Ważne jest także obserwowanie psów w różnych środowiskach i okolicznościach. Gdy są same, i gdy przebywają w grupie. Gdy przemieszczają się w nowe, nieznane miejsca a także gdy poddawane są różnym bodźcom i procesom, np. wychowaniu czy szkoleniu.
Gromadzenie tak ogromnej wiedzy jest możliwe, zwłaszcza, gdy połączymy swoje siły z innymi praktykami i profesjonalistami pracującymi z psami. Uczenie się od starszych pokoleń i wymiana doświadczeń między sobą, to najlepsza moim zdaniem droga do poznania prawdy o psach i ich naturalnych zachowaniach, zwłaszcza jeśli weryfikujemy ją na bieżąco wśród psów. To one przecież powinny mieć prawo, powiedzenia ostatecznego zdania na swój temat.
Tekst nowy: 25.06.2026r.
Jak dziś podchodzę do rozwiązywania problemów behawioralnych psów?
Zacznę od najważniejszej zmiany w mojej pracy: nie dzielę już zachowań na normalne i anormalne.
Dlaczego? Bo taki podział zaburza rozumienie zachowania psa. Gdy zachowaniu przypinamy etykietę „patologiczne”, „nieadaptacyjne”, „anormalne”, zaczynamy je traktować jako coś złego, co po prostu nie powinno istnieć. A jeśli zachowanie jest objawem problemu, to najprostszym rozwiązaniem wydaje się jego wyeliminowanie.
Tymczasem zachowanie — szczególnie to, które określamy mianem problemu behawioralnego — jest dla psa bardzo ważne. Pokazuje, do jak kosztownej, ryzykownej i stresującej sytuacji pies musi doprowadzić, by osiągnąć swój cel. Eliminując tak ważne zachowanie, zostawiamy psa z niczym: z bezsilnością i niemożnością osiągnięcia celu. Takie rozwiązanie jest awersyjne, oparte na przymusie i karze — i może zakończyć się groźnym dla psa i jego otoczenia wybuchem frustracji.
Mój błąd polegał na postawieniu złego pytania.
Zamiast spytać: dlaczego pies nadal wybiera to zachowanie, mimo że niesie ono tak wysokie koszty? — myślałam jak większość ludzi: Czy pies nie mógłby po prostu przestać? Czy nie mógłby zrobić czegoś innego? Logiczne wytłumaczenie jest proste: Gdyby mógł, to by zrobił.
Przykład 1 — Zachowania związane z separacją
Pies, który zostaje sam w domu, niszczy meble, szczeka, drapie w drzwi i okna, załatwia się. Kiedyś nazwałabym to zaburzeniami separacyjnymi i skłaniałabym się ku farmakoterapii. Teraz wiem, że z punktu widzenia psa to zachowanie ma cel: sprawić, by człowiek wrócił. I dokładnie tak się dzieje — człowiek prędzej czy później wraca, a zachowanie psa zostaje wzmocnione.
Tym, czego pies potrzebuje i co napędza jego zachowanie, jest bliskość człowieka. Podczas ćwiczeń człowiek daje psu swoją bliskość w zamian za zachowania, które sam preferuje: leżenie, siedzenie, chodzenie po domu, samodzielną zabawę. Na początku pies dostaje tę bliskość od razu, z czasem — w coraz dłuższych odstępach czasu, do których stopniowo dołączają kolejne zachowania człowieka, prowadzące docelowo do jego wyjścia z domu.
Pies uczy się, że wystarczy spokojnie leżeć, a człowiek na pewno wróci. Takie podejście ogromnie upraszcza i przyspiesza szkolenie w porównaniu z procedurami opartymi na odwrażliwianiu, jak np. protokół DeMartini.
Przykład 2 — Szczekanie i wyrywanie się na spacerze do innych psów
Pies mocno wyrywa się na spacerze do każdego napotkanego psa — szczeka i szarpie się na smyczy. Nie ma szans, by spokojnie minął nawet psa oddalonego o 20 metrów, który w ogóle na niego nie zwraca uwagi.
Kiedyś skupiłabym się na budowaniu spokojnego zachowania w obecności psów i stopniowym zmniejszaniu dystansu. Teraz zaczynam od innego pytania: czego pies potrzebuje nauczyć się w tej sytuacji, by rozwiązać swój problem? Innymi słowy: jaki cel ma to zachowanie?
Szkolenie planuję tak, by pomóc psu znaleźć łatwiejsze zachowanie, które spełni tę samą funkcję — czyli szukam warunków, w których pies jest w stanie nawiązać kontakt z innym psem spokojniej i bezpieczniej.
W zeszłym roku pracowałam z 5-letnim psem, który przez lata był uczony omijania innych psów, bo na ich widok wpadał w szał. Podczas oceny okazało się, że bardzo chce do nich podejść — a ponieważ mu tego konsekwentnie zabraniano, zachowanie przez lata eskalowało.
Ta zasada zmienia wszystko: Każde zachowanie jest adaptacyjne.
Nie ma zachowań bez celu ani bez sensu. Nie ma zachowań przypadkowych. Zachowanie jest zawsze narzędziem do zaspokojenia potrzeby — i dlatego jest dla psa ważne, nawet gdy człowiekowi przeszkadza.
Mówił o tym już B.F. Skinner: „Szczur ma zawsze rację” — jeśli zwierzę zachowuje się inaczej niż przewidywał eksperyment, błąd leży w procedurze, nie w szczurze. Jego uczeń Ogden Lindsley przełożył to na nauczanie: „Uczeń ma zawsze rację” — jeśli metoda nie działa, trzeba zmienić metodę. Na moich zajęciach obowiązuje zasada: Pies ma zawsze rację.
Co z zachowaniami niebezpiecznymi — agresją, fobiami, zachowaniami kompulsywnymi?
Im bardziej ryzykowne zachowanie i im więcej psa kosztuje, tym ważniejszą informację niesie. Zanim zacznę pracę, zawsze najpierw szukam tej informacji: po co pies tak właśnie się zachowuje.
W większości szkoleń ocenia się zachowanie po tym, jak wygląda, i zakłada się, co pies czuje. Tymczasem wygląd nie równa się funkcji. Pies szarpiący się na smyczy i szczekający nie musi chcieć odgonić innych — może chcieć się do nich zbliżyć. Pies merdający ogonem nie musi być szczęśliwy. Podobnie człowiek, który się uśmiecha, nie musi się cieszyć — uśmiechamy się też ze zdenerwowania czy zakłopotania. Każdy pokazuje emocje inaczej. Żeby naprawdę pomóc, trzeba wiedzieć, o co temu konkretnemu psu chodzi.
Zasady, którymi kieruję się w pracy, mają swoje źródło w Podejściu Konstrukcyjnym (Constructional Approach). To podejście opracowane ponad 50 lat temu przez Israela Goldiamonda — amerykańskiego psychologa i psychiatry, jednego z pionierów analizy zachowania. Więcej o nim i podejściu, napiszę w kolejnych artykułach.





